www.mnd.pl
facebook profile

Zastanawiając się nad sensem cierpienia, warto od razu na wstępie uświadomić sobie, że cierpienie samo w sobie nie ma żadnego obiektywnego sensu. To ludzie przypisują mu różny sens w zależności od indywidualnego kontekstu i rodzaju preferowanego dyskursu (przykładowo: niektórzy starają się walczyć ze swoim cierpieniem, wychodząc z założenia, że co nas nie zabija, to nas wzmacnia, inni znowuż nie znajdując sił do walki z cierpieniem, szukają pocieszenia w religii). Skądinąd samo pojęcie "sensu" odsyła nas zawsze do innej kategorii, którą należy uznać za nadrzędną. Oznacza to, że sens, jaki zdecydujemy się nadać cierpieniu musi leżeć poza nim samym. Problem ten wyjaśnił jeden z naszych konsultantów w poradzie dotyczącej sensu życia, do lektury której zachęcamy:

Kwestia cierpienia (jego miejsca czy też znaczenia dla naszego życia) wielokrotnie pojawiała się w historii filozofii i nie sposób rzetelnie omówić w krótkiej poradzie wszystkich postaw przyjmowanych wobec cierpienia przez poszczególnych myślicieli. Zachęcając do samodzielnego zapoznania się z konkretnymi poglądami, możemy tylko wskazać, że sama problematyka była już obecna w dziełach pierwszych filozofów. W starożytnej Grecji i Joni, skąd jak wiadomo pochodzi filozofia, wiele uwagi poświęcano kwestii szczęścia i sposobom jego osiągnięcia. W zależności od przyjętej definicji, różni myśliciele proponowali odmienne rozwiązania. Skądinąd samo cierpienie traktowane było jako zjawisko zdecydowanie negatywne. Hedoniści przywiązywali wagę tylko do przyjemności, natomiast stoicy próbowali przezwyciężyć cierpienie dystansem do uczuć osiąganym za pomocą rozumu. W średniowieczu sytuacja uległa zmianie na skutek opanowania światopoglądu przez chrześcijaństwo (religię), które wykazywało wówczas specyficzny stosunek do cierpienia oparty na wartościowaniu go jako zjawiska "uświęcającego" człowieka i rzekomo gwarantującego mu zbawienie. Wynikało to prawdopodobnie z postrzegania naszego ciała jako siedliska wszelkiego zła, utrudniającego zbawienie duszy. Różne wyrzeczenia czy nawet kary wymierzane "grzesznemu" ciału (począwszy od postów, a skończywszy na samobiczowaniu) miały być sposobem na osiągnięcie wiecznego szczęścia.

Sens cierpienia. Sławomir Olszewski Filozofia nowożytna wiązała się z powrotem do koncepcji starożytnych oraz przypisywaniem coraz większej roli rozumowi w kształtowaniu obrazu świata i wyjaśnianiu obecnych w nim zjawisk. Konieczność walki z cierpieniem nieodzownie związanym z ludzkim losem często przedstawiano jako przyczynę powstania ładu społecznego (Hobbes) lub zawierania umowy społecznej (Rousseau). Późniejsi filozofowie Schopenhauer i Nietzsche dokonali czegoś w rodzaju rewolucji w aksjologii ludzkiego życia, czyli w jego wartościowaniu. Schopenhauer poszedł w stronę metafizycznej koncepcji woli, czerpiąc idee ze wschodniej myśli filozoficznej, a w szczególności z buddyzmu, w którym problem cierpienia stanowi zresztą centralną kategorię (przedstawiając cierpienie jako istotę naszego życia, wskazując jego źródła oraz sposoby jego zwalczania poprzez kontemplację - stan nirwany). Dość niejednoznaczną na pierwszy rzut oka postawę wobec cierpienia wykazywał natomiast Nietzsche, który krytykując z jednej strony chrześcijański kult cierpienia (to właśnie Nietzsche jako pierwszy zdiagnozował chrześcijaństwo jako religię ludzi chorych i słabych, którzy szukają odwetu na ludziach zdrowych i silnych), jednocześnie szydził otwarcie z dążeń człowieka mających na celu realizację takiego modelu życia, w którym nie byłoby miejsca na ból i cierpienie. Osoby przewlekle chore mogą się czuć oburzone wyrwanymi z kontekstu słowami tego niemieckiego filozofa (np. "O bracia moi, zalimż ja okrutny? Wszakże pouczam: co pada pchnąć to jeszcze należy"), niemniej należy pamiętać, że sam Nietzsche był człowiekiem schorowanym i jego pisma stanowiły próbę walki z własnymi słabościami. Większość jego dzieł to z jednej strony krytyka postawy "niewolniczej" wyrażającej się m.in. w skłonnościach do użalania się nad własnym nieszczęściem, z drugiej zaś pochwała działań mających na celu przezwyciężenie doznawanych przez siebie cierpień i afirmowanie życia jako takiego.

Obecnie problematyka cierpienia oraz postaw przyjmowanych wobec niego przez człowieka jest praktycznie domeną psychologii i medycyny. Oczywiście nadal istnieją też dogmatyczne sposoby ujmowania tej problematyki prezentowane przez różne religie, jednakże nie mają one nic wspólnego z filozofią, która z założenia jest autonomiczna wobec jakichkolwiek dogmatów (ma być bowiem umiłowaniem mądrości i prawdy, co samo w sobie nie stanowi żadnego dogmatu).

Wiadomo mniej więcej jak powstaje uczucie bólu i cierpienia, człowiek potrafi z nimi walczyć zarówno za pomocą środków farmakologicznych, jak i terapeutycznych. Chory jak mało kto potrzebuje pomocy terapeutycznej i wsparcia najbliższych osób ze względu na duże ryzyko zmiany sposobu postrzegania rzeczywistości dokonanej pod przemożnym wpływem fizycznego i psychicznego cierpienia. Rodzi to oczywiste ryzyko wyrobienia sobie wielu negatywnych i fałszywych przekonań związanych z przypisywaniem sobie winy, potępianiem całego świata itp. Cierpienie jest zjawiskiem powszechnym i przygodnym, nie wymaga ono tak bezpośrednich i oczywistych przyczyn jak konkretna nieuleczalna choroba. Bardzo dużo ludzi fizycznie zdrowych nie odczuwa satysfakcji ze swojego życia, bardzo często z wielu powodów cierpi, popadając w przejściowe lub długotrwałe stany depresyjne.

Zdrowie, pieniądze i uroda to złudna wizja braku cierpienia zwłaszcza na tle faktów związanych z losami gwiazd showbiznesu, u których uzależnienia, liczne nieudane związki, wątki kryminalne, a nawet próby i akty samobójcze, ukazują inne oblicze cierpienia. Oczywiście trudno przekonywać osobę cierpiącą fizycznie, że sytuacja pięknych i bogatych gwiazdorów rodem z Hollywood jest porównywalna do położenia osób chorych np. na SLA, niemniej nie jest to wcale naszym celem. Chodzi nam raczej o pokazanie, że swoje położenie należy oceniać w zgodzie z rzeczywistością, w której cierpienie stanowi zjawisko powszechne, zaś śmierć jako taka jest nieuchronna i najczęściej niespodziewana. Życie nie może samo stanowić najwyższej wartości - nie tylko dlatego, że prowadzi to do licznych patologii takich jak handel organami ludzkimi lub egoistyczne dążenie za wszelka cenę do młodości i zdrowia (nawet za cenę cudzego zdrowia i życia), lecz również z powodów związanych ze wspomnianą wcześniej nadrzędnością sensu danej rzeczy względem niej samej.

Nikt z nas prawdopodobnie nie będzie żył wiecznie. Każdy może umrzeć przedwcześnie z setek, a może tysięcy powodów. O wielkości danej osoby stanowią jej czyny i dokonania, a nie długość życia lub przyczyna śmierci (por. Baczyński, Mickiewicz, Chopin, Mozart, Einstein, Hawking itd...). Cierpienie jest zjawiskiem uniwersalnym i przygodnym, dotyka w porównywalnym stopniu zarówno osób fizycznie chore, jak i zdrowe. O tych faktach nie można zapominać myśląc o swoim cierpieniu i nadając mu sens.

Ponieważ, jak wspominaliśmy, jest to bardzo rozległa problematyka, zachęcamy do jej pogłębienia poprzez następujące lektury:

Zygmunt Pucko, "Czy cierpienie ma sens? Teodycea wobec bólu i cierpienia"

Luciano Sandrin, "Wobec cierpienia. Zrozumieć, przyjąć, wytłumaczyć cierpienie"

Peter Singer, "O życiu i śmierci: upadek etyki tradycyjnej"

Sławomir Olszewski oraz Maciej Kowalski Internetowa Poradnia Filozoficzna
http://filozoficzna.com

Sens cierpienia. Maciej Kowalski.
SLA
dreamfloorstudio.com        
MND